Cyfrowa fotografia podróżnicza należy do moich ulubionych odmian fotografii. Bez względu na to, czy jesteśmy blisko domu, czy w dalekiej podróży, robienie zdjęć podczas wycieczek daje nam wszystkim wiele przyjemności. Przede wszystkim umożliwia oddanie się temu, co kochamy i czym tak trudzimy się każdego dnia — zarejestrowanie perfekcyjnego ujęcia. Takie wyjazdy, chociażby na jeden dzień, tydzień czy nawet miesiąc, pozwalają znaleźć czas na polepszenie warsztatu. Zawsze jest coś do zrobienia, do wyćwiczenia i zastosowania nowego podejścia. Może to dotyczyć doskonalenia kompozycji, twórczego użycia światła lub jego niedoboru, opanowania podstaw kompozycji i kadrowania bądź rejestrowania obiektów i scen, których nie zwykliśmy uwieczniać, takich jak portrety środowiskowe lub ujęcia życia ulicznego w wielkim mieście. Tym razem możemy się skupić na nauce unikania prześwietleń w naszych ujęciach, kontrolować cienie, znaleźć nowy sposób zarejestrowania słynnego miejsca czy tradycyjnego tematu. Możliwości jest bez liku. Fotografia podróżnicza bywa tak ponętna, gdyż oferuje różnorodność form przy każdej okazji na zdjęcie. Łączy w sobie elementy fotografii portretowej, przyrodniczej i krajobrazowej. Może pojawić się okazja zarejestrowania zdjęcia czarno-białego, fotografii ulicznej, reporterskiej, komercyjnej lub też interesującego zbliżenia. Gdy wyjeżdżasz w świat — czy to w charakterze biznesowym, komercyjnym czy dla własnej przyjemności — miejsce, do którego jedziesz, staje się Twoim warsztatem. Traktuj je jak studio w plenerze i wykorzystaj do zdobycia nowych umiejętności i poszerzenia swojego repertuaru. Zresztą miejsca i zdarzenia na Twym podwórku mogą być podobnie wyśmienitymi okazjami.

Artykuł cz.1

Artykuł cz.2

Źródło: cyfrografia.pl