Nie tylko krasnoludki z filmu Juliusza Machulskiego tęsknią za Kingsajzem. Również bardzo wielu fotografów wzdycha za nim po nocach z przekonaniem, że dzięki niemu będą oni mogli robić wspaniałe zdjęcia, znacznie lepsze od tych, które wykonują teraz. Oczywiście miłośnikom pstrykania zdjęć nie chodzi o ten sam Kingsajz, co mieszkańcom Szuflandii – naszym marzeniem są aparaty cyfrowe z matrycą 35 mm. Ale czy zawsze są nam one potrzebne.

Artykuł

Źródło: swiatobrazu.pl